czwartek, 25 lutego 2016

Zawieszam działania na blogu

Witam Was serdecznie, Moi Drodzy!

Dziękuję za Wasze maile do mnie. I za ciepłe słowa w nich zawarte. 
Z przykrością muszę poinformować Was, że na razie zawieszam działania na polskim blogu, ponieważ studiuję dziennikarstwo i ciężko mi jest łączyć teraz egzaminy, rodzinę i prowadzenie blogu.

Myślę, że każdy z Was wie, że moim ojczystym językiem jest rosyjski, więc pisanie bloga po polsku to na prawdę było i jest dla mnie WIELKIM wyzwaniem.

Rosyjski blog www.wedyjskakuchnia.com będzie funkcjonował trochę wolniej, ale będzie. Zapraszam tych który znają język rosyjski albo sprawnie korzystają z Google translate ;)


wtorek, 2 lutego 2016

Tort Marchewkowy z orzechami włoskimi i przyprawami aromatycznymi


Moi Drodzy, zaczynam dzielenie się z Wami przepisami na pięć smacznych tortów, które najpierw planowałam dodać tylko do oferty cukierni... ale jednak, po zastanowieniu się doszłam do wniosku, że jednak chcę się z Wami nimi podzielić :) Kupić torty w Warszawie może nie każdy, a przygotować we własnej kuchni mogą wszyscy. Chociaż wyniki będą różniły się od siebie z powodu różnych produktów, technik, piekarników i nastroju, ale jednak ta cząsteczka miłości, którą wkładam w swoje torty, okaże się na Waszych stołach :). Z kolei torty na zamówienie będę piekła dla tych, którzy chcą spróbować właśnie ich, kto nie nadąża z gotowaniem, a być może w ogóle tego nie lubią. 

Pierwszym z pięciu tortów będzie "Tort marchewkowy". Jego sława dawno wyszła poza granice Ameryki i wysp Brytyjskich. Tort spodobał się wszystkim kolegom męża i przyjaciółkom córki, ale moja rodzina doszła do wniosku, że w "moim spisie" są torty o wiele lepsze niż ten. Sam tort jest bardzo aromatyczny, biszkopty są na tyle miękkie, że pracować z nimi należy bardzo ostrożnie i delikatnie. Krem z sera śmietankowego pięknie komponuje się z aromatem przypraw i orzechami włoskimi. Gotowy, przełożony kremem tort możecie pozostawić białym albo przyprószyć mielonymi orzechami włoskimi, jak na moich zdjęciach. 
 

piątek, 22 stycznia 2016

Zimowa bajka albo malowanie światłem

 
Wczesnym, sobotnim rankiem niemal wyskoczyłam z łóżka, gdyż po prostu musiałam uwiecznić zimową bajkę aparatem. Nawet nie zdążyłam wyjrzeć przez okno, ale już byłam przekonana w tym, że zima jednak przyszła i ubrała las, obok mojego domu, w puszysty biały śnieg. To było przeczucie :) Szybko się zbierając i pozostawiając bardzo smaczne śniadanie (lubiane przez wszystkich placuszki) "na później" pobiegłam podziwiać świt... I nie ważne, że w ciągu godziny odmarzły mi wszystkie ręce nawet w rękawiczkach - to było tego warte!
 

Najlepsze zdjęcia można zrobić w ciągu godziny po wschodzie słońca i przed jego zachodem, w tak zwanej "złotej godzinie" oraz za 20 minut przed świtem i po zachodzie słońca - "niebieskiej godzinie". Światło o tej porze jest bardzo miękkie i nieprawdopodobnie fotogeniczne. Fotografować lepiej używając długich czasów naświetlania, przy użyciu statywu, żeby uniknąć poruszonych zdjęć. Wskazane jest zastosowanie korekty ekspozycji od +1 do +2, aby uniknąć zaciemnienia zdjęcia. 

Jak tylko kamera zaczyna pracować wolniej, należy skończyć fotografowanie, a po powrocie do domu wyjąć ją z torby i włączyć dopiero po kilku godzinach.
 

Na tym kończę i zaczynam opracowywać dla Was post na Tort marchewkowy z orzechami włoskimi i aromatycznymi przyprawami :)

piątek, 15 stycznia 2016

Kochajmy naszych bliskich ...


"Kiedy zobaczyłem ją po raz pierwszy, jakieś jedenaście lat temu, byłem pod wielkim wrażeniem: młoda, piękna, z długim czarnym warkoczem, ciągle uśmiechnięta i troskliwa  w stosunku to wszystkich, lecz jej oczy były jak bezdenny ocean smutku... Dałem sobie słowo, że postaram się, aby była szczęśliwsza, na tyle, na ile będą pozwalały mi moje siły"! 

Tak opowiadał mój mąż swoim przyjaciołom, po naszej znajomości i on dotrzymał swoją obietnicę! Właśnie on przywrócił mi nadzieję na lepszą przyszłość i stał się moją oporą wtedy... po stracie moich bliskich (mamy i ojca córki).  

Kiedy mama zostawiała ten świat, umierając na raka, on był zawsze obok. Przed samym odejściem powiedziała ona jemu "Proszę Cię abyś o nią dbał, przecież ona jest całkiem nie zaadaptowana w tym świecie, ona po prostu udaje, że jest silna, ale tak na prawdę jest bardzo wrażliwa i bez troski nie przeżyje". I obiecał jej to, otaczając mnie i moją trzy-letnią córkę murem miłości, siły i męskości, nie pozwalając mi  się martwić i niepokoić. I trzyma on  swoje słowo przez cały ten czas. 

wtorek, 12 stycznia 2016

Ciasteczka "Orzeszki" z delikatnym kremem z orzechami włoskimi


Jak zazwyczaj spędzacie długie zimowe weekendy? Myślę, że odpoczywacie w gronie Waszej rodziny i przyjaciół, napełniając się nawzajem miłością i szczęściem :) Aby Wasze życie było jeszcze piękniejsze upieczcie te ciasteczka "Orzeszki"! Nie tylko wyglądają efektownie, ale również mają fantastyczny smak: chrupiące kruche "skorupki" pięknie jednoczą się z delikatnym kremem z orzechami włoskimi...

Już prawie nie pamiętałam tego smaku z dzieciństwa, dopóki nie natknęłam się przypadkiem w sklepie na urządzenie do robienia orzeszków ;) Kiedyś to było żeliwne przysposobienie, w którym orzeszki wypiekały się na gazie. Teraz, również można kupić i wersję elektryczną. Zaryzykowałam i nabyłam Taką.

Według zwyczajów Rosyjski w noc sylwestrową najbliżsi ludzie obdarowują się prezentami nawzajem, więc postanowiłyśmy z córką przygotować właśnie te ciasteczka. Sam proces bez wątpienia dostarczył nam dużo radości i pomógł się do siebie zbliżyć, no i oczywiście we dwójkę idzie szybciej. A ile miłości w nie włożyłyśmy... właśnie z tego powodu byłe one zadziwiająco smaczne i delikatne. Zapakowałyśmy je do pięknych opakowywań świątecznych, obwiązałyśmy cudownymi wstążkami i rozdałyśmy je wszystkim naszym przyjaciołom, pozostawiając w ich sercach ciepłe wspomnienia... Mowa o  ciasteczkach "Orzeszkach" rozprzestrzeniła się tak błyskawicznie, że teraz chyba zamiast tortów z Cukierni domowej będziemy sprzedawały właśnie je ;)

Wychwalałam jak mogłam, więc na pewno musicie spróbować tych nieziemskich ciasteczek!